!!! ZA WSZELKIE BŁĘDY PRZEPRASZAM !!!
Nie rozumiem facetów. Są bez serca i bez rozumu. To smutne, że nie można nikomu zaufać. A zwłaszcza żadnemu z nich. Nie nawidzę ich. Cholerni egoiści zapatrzeni w siebie. Nie wnoszą nic do naszego gatunku, a tylko go pogarszają. Ale co ja tam wiem. Jestem tylko dziewczyną. A w dodatku blondynką, więc się nie wypowiem na ich temat ...
Mają pod nosem dziewczynę, która zrobi dla nich wszystko. Apsolutnie wszystko. Ale to im nie wystarcza. W końcu po 1,5 roku zorientują się, że jednak stracili coś bardzo cennego. Więc znów zaczynają, ale w międzyczasie jeszcze bardziej zniszczą twoje popękane serce, bo trzeba wszystkim utrudniać życie. Ale kiedy w końcu jesteście razem (o ile tyle wytrzymasz, bo według mnie każda normalna dziewczyna o zdrowych zmysłach zostawi takiego od razu) to po jakimś czasie przestajesz mu wystarczać i zaczyna się interesować jakaś kurwą, która ślini się na jego widok, a w majtkach ma wodospad. A do tego ta bezczelna kurwa dobrze wie, że on ma dziewczynę, ale będzie się do niego przystawiać, bo przecież nie odpuści. A wszyscy wiedzą jakie laski są. Nie odpuszczą jeśli czegoś nie dostaną. Dla niektórch facet zajęty przestaje istnieć. A dla niektórch jest jeszcze bardziej atrakcyjny. No ale wracajac do tematu. I wyobraźcie sobie, że wasz chłopak wie o tym wszystkim. Ale nic z tym nie zrobi. Bo jego to najwyraźniej jara, że leci na niego jakaś kurwa z pod latarni. Co z tego, że jak sam twierdzi jesteś miłością jego życia. Że dla niego jesteś najcenniejszym skarbem. Tą której szukał. Skoro nie dociera do niego ten oczywisty fakt. Nie nawidzę tego uczucia, kiedy zostawia mnie samą stojącą na przystanku i idzie z nią, jak ona sama twierdzi "na busa" choć autobus jest za godzinę. Bo ile razy mi się żalił, że musi czekać godzinę. Ale zostawia mnie samą i idzie z tą dziewczyną. To boli bardziej niż policzek. Za każdym razem kiedy go z nią widzę mam ochotę stanąć na samym środku drogi i krzyczeć. Bo to boli. Tak cholernie mocno boli. Ale do niego to nie dociera. Już wolałabym, żeby autobus wypchany po brzegi ludźmi mnie przejechał (i to kilka razy) niż żeby znów to przeżywać. On to wszystko wie. Ale przez cały czas powtarza "Weź przestań.", albo "Przesadzasz. Wiesz o tym ?" Nie. Nie przesadzam i ty dobrze o tym wiesz. Ile razy można powtarzać jedno a to samo. Jak to piszę, to łzy zalewają mi obraz i cały telefon. Więc na dziś kończę. To tyle co mam do powiedzenia. Na tą chwilę. I czekam na komentarze. Co wy zrobiłybyście na moim miejscu ? Piszcie. Z chęcią poznam wasze zdanie ;)